Sprawdzenie certyfikatu SSL
Wpisz maszynę. Otwieramy prawdziwe połączenie, czytamy certyfikat, który tam jest podawany, i mówimy, ile jest wart — także na portach, których przeglądarka nigdy ci nie pokaże.
Dwa różne „nie działa”
Certyfikat, który nie obejmuje pytanej nazwy, i taki, którego łańcucha nie da się zweryfikować, wyglądają w przeglądarce tak samo, a naprawia się je w różnych miejscach: o pierwszy trzeba poprosić ponownie, z tą nazwą w środku; drugi to zwykle brakujący na serwerze certyfikat pośredni — a to widać na cudzych komputerach, a nie na twoim, bo twój już go ma.
Czego to nie mówi
Jedno spojrzenie z jednej maszyny. Certyfikat, który odnawia się sam, może przestać się odnawiać, nie mówiąc o tym, a dowiesz się w dniu wygaśnięcia — który wypada w niedzielę wystarczająco często, by nie chcieć się dowiadywać w ten sposób.
Jeśli tu jesteś, zwykle to jest następny krok
Dostać znać, zanim wygaśnie
To jest jedno spojrzenie. Pilnowanie go i ostrzeżenie cię 30, 14, 7, 3 i 1 dzień wcześniej robi nadzór — a pilnuje odnowienia, bo to ono naprawdę zawodzi.
Częste pytania
- Mój certyfikat odnawia się sam. Po co go sprawdzać?
- Bo odnowienie, które przestaje działać, nie ogłasza tego. Polecenie dalej siedzi w zegarze, ostatnie odnowienie dalej leży na dysku, a jedynym sygnałem jest czerwona strona w dniu wygaśnięcia. Spojrzenie kosztuje dwie sekundy; powiadomienie nic.
- W mojej przeglądarce działa, a tu pisze, że nie da się zweryfikować. Kto ma rację?
- Oboje, i o to właśnie chodzi. Twoja przeglądarka zapisała już certyfikat pośredni z innej odwiedzonej witryny, więc sama zapełnia lukę. Maszyna, która go nigdy nie widziała — telefon, aplikacja, inny serwer — nie może, i dla niej witryna jest zepsuta.
- Dlaczego mogę podać port inny niż 443?
- Bo certyfikat, który psuje ci pocztę, jest na 993 albo 465, i żadna przeglądarka ci go nie pokaże. Ta sama maszyna, inna usługa i bardzo często certyfikat, o którego odnowieniu nikt nie pamiętał.