Dowiedz się wcześniej niż twoi klienci
Sprawdzenie czegoś raz mówi ci, jak jest dzisiaj. To patrzy dalej i pisze do ciebie, gdy tylko coś się zmieni: twoje adresy nadawcze wobec czarnych list, certyfikaty zanim wygasną, domeny — łącznie z blokadą transferu, która nie pozwala nikomu ich przenieść — i same wpisy DNS, żebyś wiedział w dniu, w którym ruszy się twój MX albo serwery nazw. Dorzuć webhook, jeśli wolisz, żeby trafiało na Slacka.
Sprawdzenia wychodzą z jednej maszyny, raz na interwał. Do wpisu na czarnej liście albo daty wygaśnięcia to aż nadto: jedno i drugie zmienia się powoli. Do dostępności już nie, więc gdy cel zawiedzie, pytamy jednocześnie dwie witryny kontrolne — jeśli one też zawiodą, to ten serwer ma problem, a tamta runda nie liczy się przeciwko tobie i nie wywołuje żadnego alertu. Zgłaszamy drugi potwierdzony błąd, nigdy pierwszy. Dane domen pochodzą wprost z rejestru — przez RDAP, a tam gdzie RDAP nie ma, przez WHOIS — więc są tylko dla tych TLD, których rejestr publikuje datę wygaśnięcia: .es i .de, między innymi, nie.