Przejdź do treści

Sprawdzenie propagacji DNS

Wpisz domenę. Pytamy każdy z jej własnych serwerów nazw osobno oraz pięć publicznych resolwerów i mówimy ci, którą z dwóch rzeczy właśnie oglądasz: pamięci trzymające wciąż starą odpowiedź, czy twoje serwery nazw przeczące sobie nawzajem.

DNS się nie propaguje

Nic nigdzie nie jest wypychane. Każdy resolwer trzyma odpowiedź, którą dostał, dopóki nie wygaśnie jej TTL, a potem pyta znowu. Więc „ile trwa propagacja” ma odpowiedź i jest nią TTL STAREGO rekordu — tego, którego już nie widzisz, bo go zmieniłeś. Jeśli zamierzasz coś przenieść, obniż ten TTL do kilku minut dzień wcześniej, a nie potem.

Czego to nie mówi

Co widzi każdy resolwer na świecie. Pięć publicznych pamięci i twoje własne serwery to dobra próba, a nie spis powszechny: resolwer firmy, twój router albo ten od twojego dostawcy mogą trzymać coś starszego. A ponad tym przeglądarka i system operacyjny mają własną pamięć — dlatego strona może pozostać błędna na jednej maszynie, gdy tutaj wszystko jest już zielone.

Zdjęcie teraz albo ostrzeżenie później

Tak sprawy stoją w tej minucie. Nadzór patrzy na twój DNS i daje znać w dniu, w którym rekord się zmieni — a gdy to nie ty go zmieniłeś, to właśnie ten dzień warto poznać.

Zobacz monitoring →

Częste pytania

Ile trwa zmiana DNS?
Tyle, ile mówił TTL starego rekordu, licząc od ostatniego razu, gdy każdy resolwer pytał. Nic nigdzie nie jest wysyłane: pamięć po prostu trzyma to, co dostała, dopóki ten zegar nie wygaśnie. TTL godzinny znaczy godzinę; dobowy znaczy dobę i nie ma sposobu, żeby pamięć zapomniała wcześniej. Nauka jest na następny raz — obniż TTL dzień przed przenosinami, a potem podnieś go z powrotem, gdy się ustabilizuje.
Dwa moje serwery nazw dają różne odpowiedzi. Czy to propagacja?
Nie, i właśnie tę różnicę ta strona istnieje, żeby pokazać. Pamięci niezgodne z twoją strefą to propagacja i kończy się sama. Twoje własne serwery nazw niezgodne między sobą to zepsuta strefa: transfer, który się nie odbył, albo zmiana wprowadzona w jednym miejscu, a w pozostałych nie. To się nie ustabilizuje, a dopóki nie zostanie naprawione, to, co dostanie odwiedzający, zależy od tego, do którego z twoich serwerów trafi.
Pisze, że wszystko się zgadza, a moja witryna dalej pokazuje starą stronę.
Wtedy DNS prawdopodobnie nie jest już twoim problemem. Ponad DNS zostaje twoja własna maszyna: system operacyjny zapamiętuje zapytania, przeglądarka też, oba na kilka minut. A poniżej, CDN albo proxy przed twoją witryną mają własną pamięć, która z DNS nie ma nic wspólnego — i tę musisz opróżnić sam.